Yakuza Sushi w Galerii Rembielińska – smaczniej (i taniej) niż w centrum Warszawy. Czarny koń rankingu restauracji? [opinie]

Gdzie iść na sushi w Warszawie? Mieszkańcy Bródna i inni miłośnicy japońszczyzny nie muszą wpisywać tego pytania w Google. Yakuza – tu można zaznać orgazmu dla podniebienia…

Każdy, kto pokochał jedzenie sushi, podkreśla, że żadne potrawy nie dają takiej dawki rozkoszy kubeczkom smakowym, jak nigiri i maki. Niełatwo jednak znaleźć sushi mastera, który zadba, by każdy element był arcydziełem sztuki kulinarnej, które przeniesie nas do 777. nieba w gębie.

I oto na Bródnie, w Galerii Rembielińska pojawił się ktoś taki. Mistrz. Jeśli myślicie, że przesadzamy z zachwytem, odwiedźcie kameralne, klimatyczne Yakuza Sushi i przekonajcie się, że ten facet potrafi  porządnie zadowolić podniebienia 😉 Rozgotowany ryż, mikroskopijna porcja ryb w makach, nieestetyczne ułożenie na tacy – tutaj nie trzeba się obawiać niemiłych niespodzianek.

Co można zjeść w Yakuza? Nie napiszemy. Popatrzcie na te pyszności… A potem kliknijcie tutaj, żeby poczytać menu. Ze swojej strony polecimy tylko jedną ze specjalności Yakuza: Yakuza Sake (maki kalifornijskie z łososiem, ogórkiem, mango, pokryte opalanym łososiem) oraz Kegon Maki (maki kalifornijskie z łososiem, ogórkiem, oshinko, avocado, pokryte pieczonym węgorzem).

Osoby, które dopiero zaczynają swoją przygodę z sushi i nie będą wiedziały, co wybrać, mogą liczyć na porady sympatycznych kelnerek.

Yakuza chętnie zajmuje się również organizacją imprez okolicznościowych. Na stoły wpływają wtedy wielkie statki wypełnione sushi…

Opinie

Marta Abramczyk z Bródna, autorka filmu „Deaf life”, o którym możecie przeczytać tutaj, już od dzieciństwa interesuje się Japonią. Trzy lata temu uległa pokusie i, wracając z zakupów w pobliskim sklepie spożywczym, zamówiła hosomaki. – To były ten maki z krewetką. Ujęła mnie wyrafinowana delikatność. Potem były kolejne wizyty w Yakuzie, raz na 1-2 miesiące… Polubiłam Yakuzę do tego stopnia, że kiedy zostałam nagrodzona w konkursie na najlepszy warszawski projekt z zakresu edukacji kulturalnej, natychmiast zaprosiłam przyjaciół właśnie tutaj, żeby świętować sukces.

– Nie jadam sushi zbyt często, ale jeśli już nadarzy się okazja, to odwiedzam tylko Yakuza – mówi Agnieszka Gorzkowska, która na co dzień mieszka dosyć daleko od Bródna, bo w… Piastowie. – Właśnie tu przeżyłam swój „pierwszy raz” z sushi, na imprezie urodzinowej kolegi – opowiada. Od tamtej pory parę razy zdarzyło się jej jadać w innych „susharniach”, jednak nie przebiły one pierwszego zauroczenia.

Inny klient, z którym rozmawiamy przy stoliku w Yakuza, wspomina swoją wizytę w japońskiej restauracji przy ul. Nowy Świat. – Maki dosłownie się rozpadały. Nie dało się ich objąć pałeczkami. Drożej i gorzej – kwituje. Mieszka w pobliżu Galerii Rembielińska. – Co kilka tygodni staram się wpadać tu ze znajomymi na małe co nieco. Ludzie myślą, że najlepsze sushi tylko w Śródmieściu, a tu niespodzianka… Na Bródnie schował się taki dobry lokal.

Godziny otwarcia, dostawa

Restauracja Yakuza Sushi jest czynna codziennie w godz. 11:00-21:00. Zamówienia na dostawę są przyjmowane już od godz. 10:00 (tel. 511-400-144). Przy zamówieniu powyżej 50 zł sushi przyjedzie do Was za darmo (na terenie Bródna, Zacisza, Targówka i Białołęki, do 5 km od Galerii Rembielińska). Jeśli mieszkacie dalej, przystępne ceny są ustalane telefonicznie.

Zanim chwycicie w dłonie pałeczki, możecie wczuć się w japońskie klimaty dzięki Anecie Figiel – piosenkarce, która w ramach zorganizowanej przez Centrum Nauki Kopernik akcji „Śpiewająca Wiki”, o której pisaliśmy tutaj, zaśpiewała definicję Japonii z Wikipedii 😉

Reklamy

Posted on 13/11/2012, in Blaski Bródna, Relacje. Bookmark the permalink. 2 Komentarze.

  1. Szczerze polecam 😉 byłam w wielu restauracjach sushi, nawet poza Warszawą, ale nie mogą one się równać z Yakuza – idealnie wyważone smaki, a wcale nie tak drogo, za 30 zł od osoby (we dwójkę) można się porządnie najeść 😉

  2. Byłem tam kiedyś. Nie znam się na sushi, ale jak dla mnie było smaczne. I nie wyszedlem z pustym portfelem. Kolega z pracy opowiadal kiedys, jak poszedl z narzeczona na sushi gdzies na Mokotowie. cytuję: „W ogole sie nie najadlem, a wydalem 150 zł.”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: